V Puchar Polski ADCC, Skała 2011
10-tego grudnia w Skale pod Krakowem odbyła się piąta edycja Pucharu Polski ADCC. Na jednej z najważniejszych imprez grapplerskich w Polsce nie mogło zabraknąć ekipy Alliance Warszawa, w tym roku w składzie: Ojciec, Konrad, Borys, Harry, Ziemniak, Stasiek, Piotrek i Profesor (jako sędzia). Zdobyliśmy łącznie 3 medale:
- Stanisław Troch: srebro, kat. początkujący -85kg
- Paweł Ziemkiewicz: srebro, kat. zaawansowani -77kg
- Adam Parafiańczuk: brąz, kat. zaawansowani -77kg
Zawody okiem Staśka:
Ziemniak i Harry zrobili blitzkrieg w swojej dywizji i ostatecznie zdobyli srebro i brąz po ciężkich bojach z "Butcherem" Buczko, w których nie oddali mu ani jednego punktu. Konrad musiał odklepać wyjątkowo nieprzyjemny trójkąt rękami, który zamiast na szyi gość dopiął na wysokości jego twarzy, zatykając mu usta i nos. Piotrek pierwszą do przodu decyzją, a w drugiej - po wyrównanej walce, ze wskazaniem na bardziej aktywnego Piotrka - gość niespodziewanie wywinął mu latającą balachę, która zaskoczyła chyba wszystkich. Borys i Ojciec niestety w plecy - kolejno przez balachę z dziwacznej pozycji i wątpliwej legalności skrętówko-taktarova, który niestety kosztował Wojtka kontuzję kolana :/
Ja wtopiłem w finale przez balachę, ale gdyby nie doping chłopaków i porady Harry'ego - wygłaszane głosem spokojnym, ale wwiercającym się w czachę jak polecenia hipnotyzera - to pewnie odpadłbym wcześniej. Same zawody organizacyjnie bez zarzutu, chwilami co niektórzy sędziowie przysypiali z otwartymi oczami ;) Największe rozczarowanie to chyba brak nagród nagród rzeczowych; za 2 i 3 miejsca w zaawansowanych należałoby się coś więcej niż "Bóg zapłać" - zwłaszcza jeżeli ktoś fatygował się pół Polski by te miejsca zdobyć. Na pociechę pozostała "ulubiona substancja" każdego atlety, zajebista pizza przez którą mało co nikt by się nie zmieścił w limicie wagowym i wspomnienie kształtnych pośladków o profilu w kształcie literki C, należących do bliżej niezidentyfikowanej laski robiącej przed nami zakupy w Żabce :D
Największym plusem całego wyjazdu była jednak atmosfera w zespole - w trasie było sprośnie a przaśnie, a na zawodach - ogień i darcie japy.
Myślę, że właśnie to, że wszyscy wrócili uśmiechnięci było naszą największą wygraną - dzięki chłopaki :) (sorry za patos)
POSTURA !!!
Okiem Piotrka Witka:
A wiec tak pokuszę się o relacje z mojego punktu widzenie. Był to mój pierwszy start w średnich 88. Pierwsza walka niby ok, koleś uciekał po całej macie, potem próbował nieudolnie sprowadzić. Punkty zdobyte przez przejście gardy, ogólnie czułem się dobrze: wydaje mi się, ze kontrolowałem walkę i było całkiem ok. Potem druga walka: troszkę już gorzej, ale dowiozłem remis, a w dogrywce się związałem, patrzę, a tu jeb latająca :/ I tak skończyła się przygoda :)
Harry i Ziemniak potwierdzili ze mamy świetna kategorie 77. Dali świetne walki, trochę naciągana wygrana tego Buczko w finale z ziemniakiem, ale co pan zrobisz: srebro i brąz - świetny wynik. Dalej Stasiek dał dobre walki - dominacja całkowita. Ładnie mu szło i naprawdę myślę, ze jest dobrze i oby tak dalej. Ojciec niestety w pierwszej walka i jakiś dziwny taktatow połączony ze skrętem skończył się kontuzją i nie poszło już dalej. Konrad tez niestety władował się jakoś dziwnie, że tak powiem jak nie on.
Ocena zawodów: ehhhh, dno. Wyniki niezłe, organizacja wiele do życzenia, sędziowie z wyjątkami spali, a nagrody: 2 miejsce w zaawansowanych = koszulka , świadczy to o zawodach.
Gdyby nie niezapomniany klimat to by było "źle", ale humory dopisały i było naprawdę fajnie, kolejny świetny wyjazd!









